Są takie wesela i takie miejsca, które już po pierwszym spacerze zapisują się w pamięci na długo. Ślub Lucyny i Dawida w Złotym Stoku zdecydowanie do nich należy. Sam Złoty Jar jest ukryty gdzieś między zboczami Gór Złotych, z dala od miejskiego zgiełku, idealnie wpisuje się w klimat rustykalnych ślubów – pełnych drewna, zieleni, lekkiego nieładu i prawdziwych emocji. I właśnie tu miałam przyjemność fotografować jeden z tych dni, które zostają w sercu na długo.
Złoty Jar to nie tylko urokliwy pensjonat. To kawałek Dolnego Śląska, który potrafi zaskoczyć swoim klimatem. Otoczony lasem, z pięknym ogrodem, przestrzenią do ceremonii plenerowej i salą w klimacie „vintage spotyka rustykalną elegancję”. Dla par, które nie chcą pałacowego przepychu, a marzą o czymś swojskim, naturalnym, ale dopracowanym – to strzał w dziesiątkę.
Na miejscu można zorganizować zarówno ślub cywilny w ogrodzie, jak i całonocne wesele wewnątrz willi, która pomieści do 80 osób. Goście mogą zostać na miejscu – pensjonat oferuje około 50 miejsc noclegowych. A co najważniejsze – wszystko da się zrobić w jednym miejscu, bez stresu związanego z przemieszczaniem się. Z punktu widzenia fotografa? Idealnie.
Rustykalne wesele to nie tylko sznurek jutowy i słoiki ze świeczkami (choć przyznam – mają swój urok). To przede wszystkim klimat – lekki, naturalny, swobodny. Bez sztywnego harmonogramu, za to z ogromem emocji i pięknym światłem przesączającym się przez liście drzew.
W Złotym Jarze miałam okazję uchwycić takie właśnie momenty – kiedy Para Młoda ściska się jeszcze przed ceremonią, kiedy dzieciaki biegają boso po trawie, a goście zbierają się na drewnianym tarasie z kieliszkiem wina w dłoni. To są te kadry, które robią robotę. Bez pozowania, bez udawania. Po prostu życie.
Jest przestrzeń – nie tylko fizyczna, ale i emocjonalna. Para Młoda nie goni z punktu A do B, tylko naprawdę przeżywa swój dzień. A ja mogę być obok i łapać te wszystkie drobne gesty – uśmiechy, spojrzenia, wzruszenia.
Dodatkowo Złoty Stok oferuje naprawdę ciekawe tła fotograficzne. Od dzikiej zieleni wokół pensjonatu, przez starą Kopalnię Złota, aż po miejski rynek z duszą. Jeśli planujecie krótką sesję w dniu ślubu albo osobny plener – to miejsce daje dużo opcji, bez potrzeby wyjazdu kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Zdecydowanie wyróżniającym się momentem tego dnia były przygotowania – panna młoda i jej druhna bawiły się świetnie! Otwieranie szampana prawie zakończyło się kąpielą sukni ślubnej, ale na szczęście skończyło się tylko na salwach śmiechu i cudnych kadrach. Takie poranki to złoto!
Każda pora roku ma tu sens, ale inaczej pracuje na zdjęciach. Wiosną i latem jest jasno i lekko, jesienią spokojniej i bardziej miękko, zimą minimalistycznie i surowo. Jeśli mogę coś doradzić organizacyjnie – dni powszednie są zdecydowanie najlepsze. Jest ciszej i łatwiej pracować bez rozpraszaczy.
Z czystym sumieniem polecam je parom, które:
chcą naturalnych zdjęć bez nadmiernego pozowania,
cenią spokój i przestrzeń,
szukają miejsca, które nie zdominuje zdjęć,
myślą o sesji, do której będzie się dobrze wracało po latach.
Jeśli zależy Wam na zdjęciach prostych, spokojnych i autentycznych – skansen w Opolu-Bierkowicach naprawdę dobrze się sprawdzi.
Koszt sesji w Muzeum Wsi Opolskiej składa się z dwóch elementów.
Po pierwsze, opłata za możliwość wykonania sesji na terenie skansenu. Aktualnie jest to 123 zł za godzinę. W praktyce 2 godziny w zupełności wystarczą, żeby spokojnie zrobić różnorodny materiał, bez biegania i bez presji czasu.
Po drugie, moja usługa fotograficzna. Koszt sesji u mnie to 900 zł. Natomiast sesja poślubna znajduje się również w pakiecie ślubnym.
W tej cenie otrzymacie:
zaplanowaną sesję od A do Z,
pomoc w wyborze najlepszego momentu i światła,
spokojne prowadzenie podczas zdjęć (bez sztywnego pozowania),
około 100 gotowych zdjęć w naturalnym, ponadczasowym stylu.
Jeśli chcecie, przy kontakcie od razu podpowiem, jak najlepiej rozłożyć czas w skansenie, żeby wyciągnąć z tych 2 godzin maksimum i nie płacić za coś, czego nie potrzebujecie.
Email: kontakt@martajasiukiewicz.pl
Telefon: +48 881 456 051Zanim zacznie się cały ten ślubny wir – zakładanie sukni, poprawianie muchy, powitania gości, błogosławieństwo rodziców – jest jeszcze ta chwila. Intymna, pełna emocji, schowana gdzieś w zaciszu pokoju.
Coraz częściej podczas przygotowań do ślubu para młoda wymienia się listami – pisanymi wieczorem przed wielkim dniem albo ukrywanymi przez tygodnie. To piękna tradycja, która pozwala na chwilę zatrzymać się w emocjach i przypomnieć sobie, dlaczego ten dzień jest tak ważny.
W poniższym reportażu dominowały głębokie kolory takie jak bordo, pudrowe róże, ciepły żółty i odrobina niebieskiego – całość idealnie współgrała z drewnianą salą i leśnym otoczeniem. Całość pokolorowała ten dość chłodny i pochmurny dzień.
Zdecydowanie tak. To jedno z tych miejsc, gdzie można poczuć się swobodnie, a jednocześnie zadbać o wszystkie detale. Dla mnie jako fotografki – to idealna sceneria do stworzenia historii, która nie będzie tylko „ładna”, ale przede wszystkim prawdziwa.
Jeśli marzycie o rustykalnym ślubie w klimatycznym miejscu, gdzie natura gra pierwsze skrzypce – Złoty Jar będzie świetnym wyborem. A jeśli szukacie kogoś, kto ten dzień dla Was sfotografuje tak, żebyście za kilka lat nadal czuli te emocje – zapraszam do kontaktu. Uwielbiam tworzyć reportaże, które mają duszę.
Do zobaczenia gdzieś na ślubnym szlaku.